Smaki z włoskiego domu

Dobra restauracja to miejsce, gdzie nie tylko dobrze i smacznie można zjeść. Na pełnię gastronomicznego szczęścia wpływ ma jeszcze kilka czynników. Obsługa, wnętrze, dostępność, wygląd potraw i klimat. To on nas najbardziej przyciąga. Z Rosso Fuoco sprawa jest prosta. Jedzenie jest znakomite, obsługa sympatyczna, atmosfera rodzinna i jeszcze pies dostanie miskę wody. Do tego szefowie kuchni, którzy chętnie, jeśli tylko uda im się na chwilę odejść od przysłowiowych „garów”, porozmawiają z klientami.

Autor

Aneta Dolega

Rosso Fuoco to włoska restauracja, prowadzona przez rodowitych Włochów, z równie włoskim szefem kuchni. Udało im się przeszczepić na szczeciński grunt miłość do gotowania, ale też jedyną w swoim rodzaju atmosferę i styl celebrowania posiłków, który dla mieszkańców Italii jest ogromnie ważny. Jeśli dodamy do tego jakość serwowanych potraw, to mamy szansę doświadczyć w pełni gastronomicznego szczęścia. Entuzjazm ten podzielają goście lokalu, którzy chętnie tu wracają i mają ku temu konkretne powody. – Bardzo lubię włoską kuchnię i choć raczej nie mogę powiedzieć, że znam ją od podstaw to jednak podczas moich wizyt w Italii, miałam okazję podglądać w kuchni, nie raz i nie dwa, włoską „mammę”. I szczerze brakowało mi w Szczecinie takiego miejsca, gdzie można zjeść włoską kuchnię, ale taką autentyczną, a nie na zasadzie pizza, spaghetti bolońskie czy carbonara ze śmietaną – wyznaje Paulina Adamek, która na co dzień prowadzi blog Marynarka w Garach. – I tak trafiłam, w ramach kulinarnego spaceru po Szczecinie, do Rosso Fuoco. I powiem tak: produkty, których używają są dobrej jakości i są oryginalne. Karta jest fajnie skomponowana. Ważne, też, że restaurację prowadzą Włosi, a szefem kuchni jest Włoch, ponieważ jest to zupełnie inny temperament, inne spojrzenie na gotowanie i inny smak. Jeśli ktoś jadł we Włoszech to znajdzie te smaki ponownie tutaj.

Podobnego zdania jest inna bywalczyni lokalu, Kamila Grott. – Włoską kuchnię kocham od zawsze szczególnie za świetne pasty, świeże zioła i takiej samej jakości pozostałe produkty – stwierdza. – W Rosso można skosztować autentyczne dania kuchni włoskiej, głównie są to steki i makarony, które polecam każdemu.

Doznaniom smakowym sprzyja atmosfera jaka panuje w restauracji. – Tu naprawdę można poczuć się swobodnie – przyznaje z uśmiechem Paulina. – Można głośno rozmawiać, śmiać się, gestykulować, nikomu to nie przeszkadza. Do tego gospodarze – cudowni ludzie, szef kuchni, który poleci co warto spróbować, opowie o daniach. To wszystko tworzy klimat włoskiego domu. Dla mnie niesamowite było to, że podczas mojej drugiej wizyty w Rosso, gotowała dla mnie mama jednego z właścicieli. To było danie spoza karty, jedno z tych, które bardzo lubię we włoskiej kuchni. Takie rzeczy nie zdarzają się w innych miejscach. Świetne jest to, że gospodarze Rosso stoją frontem do swoich gości. To widać po ludziach, którzy tu przychodzą: rozluźnieni, zadowoleni, uśmiechnięci.

– Smak i rodzinna, przyjazna atmosfera – tyle mogłabym w skrócie powiedzieć o tym miejscu – śmieje się Kamila. – Ten lokal tworzą genialne dania, ale przede wszystkim ludzie. Panuje tu rodzinna atmosfera. Gdy pierwszy raz wybraliśmy się do Rosso czuliśmy się bardzo dobrze, właśnie jak w domu. Na sali zawsze można usłyszeć rozmowy w języku włoskim, muzyka również jest włoska, więc naprawdę czujemy się tutaj jakbyśmy nie byli w Szczecinie, tylko gdzieś w słonecznej Italii.

Na które więc dania warto się skusić w Rosso, szczególnie gdy wybieramy się tam po raz pierwszy. – Dania, które od samego początku mnie urzekły i które w ciemno mogę polecić to między innymi steki – satysfakcjonują podniebienie szczególnie te w towarzystwie trufli – wymienia Kamila. – Ponadto owoce morza w każdej postaci, pasty, zupy i klasyczne Fritto Misto. Oczywiście nie może zabraknąć słynnego Limoncello.

– Ja natomiast, choć chyba aktualnie nie ma tego w karcie, polecam Cacio e Pepe, czyli klasyczny rzymski makaron na bazie sera i pieprzu. Jest przepyszny – wymienia Paulina. – Z owoców morza koniecznie mule i omułki w pikantnym sosie pomidorowym. Steki, które są genialne, szczególnie stek Rossini, risotto z truflami a na deser cytrynowy (lub z innych owoców) sorbet sgroppino z dodatkiem wódki.

Czy jest więc tak faktycznie idealnie w restauracji, czy jednak czegoś w Rosso Fuoco brakuje? – To czego mi tu tylko brakuje to wolne stoliki, które ciężko dostać bez wcześniejszej rezerwacji – mówi ze śmiechem Kamila, a Paulina dodaje – Odczuwam osobiście brak pięknej pogody i siedzenia na zewnątrz. Niestety konstrukcja szczecińskiej aury jest specyficzna, ale i tak jest cudownie.