Sztuka rozbierania

Gorsety, pończochy, tiule, pióra, mocno wytuszowane rzęsy, karminowe usta i wysokie obcasy. Do tego ponętne ruchy i dużo wysublimowanej erotyki. Gwiazdy burleski podniosły striptiz do rangi sztuki czyniąc z rozbierania się pochwałę kobiecości.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Jedną z najbardziej znanych w Polsce striptizerek burleskowych jest Betty Q, która odwiedziła Szczecin ze swoim show na festiwalu Kontrapunkt. A przy okazji wzięła udział w sesji zdjęciowej Panny Lu.

– Burleska to nie jest zwykły striptiz. To coś więcej – tłumaczy Betty Q. – To sposób na emancypację, ale w bardzo kobiecym wydaniu. Burleska uczy akceptacji i miłości do swojego ciała. Dzięki niej wiesz, jak siedzieć, żeby dobrze wyglądać, jak się poruszać by wyglądać pewnie. Nie trzeba wchodzić w męskie buty, żeby być silną, niezależną, odważną i jednocześnie pociągającą.

Współczesna burleska czerpie garściami z przeszłości. Scenariusze przedstawień nawiązują do złotych czasów kina, słynnych postaci historycznych, klasycznych gwiazd filmowych i tzw. pin-up girls. Uświetnia kabarety, prywatne eventy, organizowane są burleskowe festiwale. Sztuka uwodzenia w vintage’owym stylu, stała się jedną z odpowiedzi na potrzebę różnorodnego wyrażania seksualności.

Seksualność wielowymiarowa

Ciało w burlesce jest bardzo ważne, ale nie trzeba mieć idealnych wymiarów by uwodzić ze sceny. Betty Q jest drobna, wręcz filigranowa, ale przyjemnie zaokrąglona. Wygląd modelki wcale nie jest potrzebny by być seksowną.

– W burlesce fantastyczne jest to, że każda z nas niezależnie od wieku i rozmiaru jaki nosi może ją uprawiać – zapewnia z uśmiechem Betty. – Ja zaczynałam od teatru amatorskiego i tańca brzucha. Później poznałam tribal, czyli bardziej nowoczesną i improwizowaną wersję tańca brzucha. Spodobało mi się to bardzo. Później zobaczyłam dziewczyny, które łączyły tribal z burleską i się zakochałam. Wszystko co wiem o burlesce nauczyłam się sama. Dobrym źródłem jest Internet. Teraz mogę prowadzić zajęcia dla innych kobiet.

Najbardziej znaną współczesną gwiazdą burleski jest Dita Von Teese, która wprowadziła burleskę na salony. Jej popisowy numer, w którym tańczy półnago, zanurzona w wielkim kieliszku szampana, przeszedł już do historii

To właśnie z Ditą burleska kojarzy się nam najbardziej. Amerykańska artystka, która swoje sceniczne imię zawdzięcza pochodzącej z niemieckiego Szczecina aktorce Ditcie Parlo, spopularyzowała tę formę sztuki do tego stopnia, że magazyn Vanity Fair nazwał ją „superbohaterką burleski”, a sama gwiazda napisała książkę poświęconą swojej profesji. Wielokrotnie była na okładce Playboya, występuje w filmach i teledyskach (m.in. Green Day, 30 Seconds to Mars), była żoną Marylin Mansona. Zarabia krocie, reklamuje luksusową bieliznę, a sceniczne stroje szyją dla niej najwięksi krawcy.

Striptiz z ideą

Dwudziesty pierwszy wiek tęskni za retro. Burleska jest jednym z przejawów tej tęsknoty. To także sentyment do czasów, kiedy kobiety były kobietami i swobodnie traktowały swoją seksualność, zachowując przy tym klasę i świetnie się bawiąc. Dla artystek burleskowych to styl życia, dla wielbicieli podróż w magiczny świat erotycznych fantazji. Co ciekawe burleska cieszy się większą popularnością wśród pań niż panów. Być może dlatego, ze akceptuje kobietę taką, jaka jest wskazując, że w każdej z nas drzemie sex – appeal.

Prestiż magazyn szczeciński
2( 60)
Maj'13