Poeta jazzu

The New York Times o Tomaszu Stańce napisał, że jest „trębaczem wolności ducha, myśli i jazzu”. Znakomity jazzman, który na europejskie salony wprowadził free jazz, nagrał z Krzysztofem Komedą genialny album „Astigmatic”, stworzył legendarną po obu stronach Atlantyku płytę „Balladyna” i bestsellerową „Litanię” z kompozycjami wspomnianego Komedy, powrócił z równie świetnym materiałem zainspirowanym poezją Wisławy Szymborskiej, wybitnej poetki i laureatki Nagrody Nobla.

Autor

Aneta Dolega

Kompozycje zawarte na „Wisławie” będzie można posłuchać już 21 maja (godz. 20) na zamkowym dziedzińcu podczas koncertu artysty w ramach Szczecin Music Fest. Tomasz Stańko zagra na nim ze swoimi nowojorskimi muzykami: Davidem Virellesem (fortepian), Thomasem Morganem (kontrabas) i Geraldem Cleaverem (perkusja). Album został nagrany w czerwcu zeszłego roku w Nowym Jorku – mieście, które w ostatniej dekadzie stało się wręcz drugim domem znakomitego polskiego trębacza. Jak sam mówi: „w Nowym Jorku komponuje, nasiąka atmosferą tamtejszej sceny artystycznej oraz śledzi najnowsze trendy w muzyce”.

Z samym Stańko udało nam się porozmawiać telefonicznie jeszcze przed jego przyjazdem do Szczecina. Muzyk przebywał akurat w swoim nowojorskim mieszkaniu.

Która jest teraz godzina u pana?

Dochodzi właśnie 11 rano, jest piękna słoneczna pogoda. Wczoraj wieczorem wybrałem się na spacer do Central Parku. Wszędzie pełno ludzi, ciepłe wiosenne powietrze i cudowna atmosfera. 

Nowy Jork to pana drugi dom. Nagrał pan tutaj swój ostatni album. Nie ma chyba lepszego miejsca do pracy dla muzyka jazzowego.

Bałaganiarsko chłonę sztukę, a Nowy Jork to światowa stolica kultury i miasto takich fantastycznych postaci jak Charlie Parker, Miles Davies czy Duke Ellington. Panują tu idealne warunki do tworzenia, czuć niesamowite wibracje. W końcu to kolebka wielu genialnych idei.

Odnalazł pan tutaj trzech muzyków, z którymi nagrał „Wisławę” i z którymi przyjedzie pan na koncert do Szczecina.

Cała trójka jest fantastyczna. To muzycy którzy grywają z największymi w tej branży, absolutni profesjonaliści. Doskonale poczuli rytm poezji Szymborskiej nie rozumiejąc słów. Chociaż chyba basista Thomas Morgan czytał jej wiersze, ale nie sprawdzałem tego dokładnie. W każdym bądź razie sam tekst nie jest potrzebny do zrozumienia, poezja sama w sobie jest melodyjna. 

Praca nad tą płytą to nie było pana pierwsze spotkanie z poetką.

Miałem to szczęście pracować z nią w 2009 roku. W Operze Krakowskiej odbył się jeden z jej ostatnich wieczorów autorskich podczas których wykonywałem improwizacje do czytanych przez nią wierszy. Wisława Szymborska była bardzo charyzmatyczną osobą, miała piękny głos i cudownie czytała swoje wiersze. Jej poezja mocno mnie zainspirowała i dała mi moc do pracy nad moim ostatnim albumem.

Był pan wcześniej wielbicielem poezji?

Jako konsument sztuki zaczytywałem się w Williamie Faulknerze. Dopiero spotkanie z Szymborską spowodowało, że odkryłem ten rodzaj sztuki dla siebie. Zauważyłem, że proces tworzenia poezji bardzo przypomina mój warsztat pracy. Teraz będę częściej sięgał do wierszy Szymborskiej.

Koncert w Szczecinie to nie będzie pana pierwsza wizyta w tym mieście. Lubi pan tu grywać?

Bardzo dobrze wspominam mój występ w filharmonii i na zamku oraz wspaniałą publiczność. Nie wiem czy pani wie, ale miałem w Szczecinie w czasach mej młodości daleką rodzinę. Nikt z nich chyba już tam nie mieszka. Kilka lat temu spotkałem w Los Angeles mojego dalekiego kuzyna Staszka, reszta również porozjeżdżała się po świecie. 

Prestiż magazyn szczeciński
2( 60)
Maj'13
gajda