Sport – ale dlaczego?

Autor

Krzysztof Bobala

Komentując wydarzenia sportowe staram się podchodzić do tego tematu bardziej zabawowo czy nawet, jak to się teraz mówi „lajtowo”, niż na serio. Tym razem jednak chciałbym czytelnikom Prestiżu zaproponować bardziej poważną wersję mojego felietonu. Nie będzie żadnych jaj czy śmichów - chichów. Wszystko po to, aby na tej jednej stronie odpowiedzieć na pytanie – po co uprawiamy sport? Odniesiemy się do czasów dzisiejszych, ale dla porównania sięgniemy też po doświadczenia z okresu mojej młodości, czyli lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych. Do rzeczy więc. Pierwsze, co narzuca się, jako odpowiedź na nasze tytułowe pytanie, brzmi oczywiście – dla zdrowia. To powód, po który sięgają tysiące amatorów męcząc się w różnego rodzaju siłowniach, klubach fitness, stadionach czy na dróżkach i ścieżkach. Wszystko dla poprawienia kondycji, wyglądu i samopoczucia.

Dawniej hasło „sport to zdrowie” przyświecało wszystkim, ale w sporcie realizowali się przede wszystkim ludzie młodzi. Starsi uprawiali dyscypliny nieco innego typu: stanie w kolejkach, walka o kartki na cukier, mięso czy benzynę. Dzisiaj wydaje się, że ten porządek został postawiony na głowie. To dorośli są dużo bardziej czynni sportowo, a dzieci z trudem dają się namówić, aby odejść od komputera czy telewizora. W moich czasach szkolnych mało kto przepadał za ćwiczeniami z gimnastyki (oczywiście poza wuefistą), ale nikt z nas nie wyobrażał sobie, aby nie przeskoczyć przez kozła, skrzynię czy zrobić popularnego fikołka. Poproście dzisiaj swoje dzieci, aby zrobiły przewrót w tył. Strach i zdziwienie na ich twarzach – bezcenne. A co z uprawianymi dla zdrowia dyscyplinami? To się specjalnie przez lata nie zmieniło. Królują te rodzaje aktywności, które uprawiać najłatwiej ze względu na dostępność i niewielkie koszty: bieganie, jazda na rowerze, pływanie czy futbol. Dobór dyscyplin zmienił się znacząco, jeżeli na pytanie o cel uprawiania sportu odpowiemy – dla rywalizacji czy chęci sprawdzenia się. Popularne kiedyś boks, lekką atletykę, zapasy czy judo zastępują dzisiaj sporty bardziej ekstremalne w stylu kitesurfingu, snowboardu czy wszelkich nowych odmian sztuk walki. Nie wystarcza już tylko popularne ściganie, teraz wielu potrzebna jest szczypta ryzyka. Balansowanie na granicy wytrzymałości ludzkiego organizmu, zdrowia, a niekiedy nawet życia.

Gdyby Robert Kubica uprawiał sport tylko dla zdrowia, dawno już by się z niego wycofał. A on, pomimo nieprawdopodobnie groźnych wypadków i ciężkiej rehabilitacji ściga się nadal. Czy dla pieniędzy? Nie sądzę. To właśnie typowy przedstawiciel grupy ludzi, którzy sport uprawiają, bo bez rywalizacji i współzawodnictwa nie mogą żyć. I kiedy pojawia się wątek tzw. „kasy” mamy kolejną odpowiedź na nasze zasadnicze pytanie. Bo często to właśnie dla gigantycznych zarobków osiąganych we współczesnym sporcie, młodzi ludzie (często za sprawą rodziców) wstępują dzisiaj w świat sportu. Bo któż nie chciałby zarabiać milionów jak Federer, Radwańska, Mess czy Lewandowski. Obserwuję to od wielu lat w tenisie, kiedy to niespełnieni sportowo tatusiowie przyprowadzają swoje latorośle do klubów z założeniem, że kiedyś ten młody człowiek utrzyma całą rodzinę wygrywając kolejne turnieje na światowych kortach. I nie liczy się to, że być może nie ma talentu, że zabraknie mu samozaparcia. Rodzice uparli się i młodzian ze łzami w oczach i bez żadnej przyjemności męczy się na kolejnych treningach.

Przed laty pieniądze były ważne, ale sportowcy w naszym kraju nie zarabiali wtedy zbyt wiele. Wtedy ważniejsza od kasy była popularność. I to właśnie rozgłos i rozpoznawalność jest kolejnym czynnikiem, dla którego wiele osób chce uprawiać sport.

W czasach wszechobecnej informacji bycie popularnym daje większą szansę zdobycia sponsora czy innego wsparcia. Z tym, że dzisiaj często wystarczy tylko bywać czy pokazywać się w mediach, mieć obrotnego menadżera, aby zarabiać. Przed laty do ogólnonarodowej popularności konieczny był jeszcze znaczący sportowy sukces. A która z odpowiedzi ma szansę przekonać Ciebie Drogi Czytelniku do rozpoczęcia treningów? Zdrowie, popularność, dreszczyk emocji czy kasa? A może sport warto uprawiać po prostu dla siebie.

Krzysztof Bobala

 
Prestiż magazyn szczeciński
2( 60)
Maj'13
gajda