Po pierwsze: pielęgnacja, po drugie: lifting

Młoda, zdrowa, widocznie zregenerowana skóra to pragnienie każdego z nas. Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej, co prawda pozwalają osiągnąć taki efekt, ale podstawą wszystkiego jest codzienna pielęgnacja. O tym, dlaczego jest tak ważna, również latem i do jakich zabiegów jest świetnym wstępem, porozmawialiśmy z Natalią Pawłowską, kosmetologiem i dr n. med. Marcinem Wiśniowskim, specjalistą chirurgii ogólnej i transplantologii klinicznej, ekspertem medycyny estetycznej.

Autor

prestiz

Mamy lato. Jest ciepło, nasza skóra cały czas wystawiona jest
na działanie promieni słonecznych. Czy to dobry czas na zabiegi kosmetologiczne?

N.P: Oczywiście, pielęgnować skórę należy cały czas. Aktualnie warto poddać skórę twarzy delikatnemu złuszczaniu, pamiętając przy tym
o ciągłym jej nawilżaniu. Na czasie jest też depilacja, szczególnie depilacja cukrowa, która nie podrażnia skóry i jest przyjemniejszym zabiegiem, niż ten z użyciem wosku. Kolejna bardzo ważna rzecz, szczególnie o tej porze roku, to używanie kremów z filtrem. Cały czas przypominamy o tym naszym pacjentom.

Wspomniała pani o złuszczaniu. Do tej pory to był zabieg, który wykonywano po lecie.

N.P.: Kwasy, na których pracuję, są bezpieczne także latem. Nie powodują mocnego złuszczania, działają wewnątrz skóry naprawiając ją, np. przy cerze tłustej zdecydowanie ograniczają wydzielanie sebum. Do zabiegów używam francuskich kosmetyków marki Academie, o 130-letniej tradycji. Oprócz kwasów polecam także lecznicze zabiegi dermokosmetyczne, czyli takie, które skupiają się na danym problemie, np. zabieg z witaminą C, redukujący przebarwienia lub zabieg z maską gipsową intensywnie liftingujący. Kolejną grupą są zbiegi „szyte na miarę” czyli takie, które komponowane są pod konkretnego pacjenta i jego typ cery. Bardzo ważne jest, aby na co dzień używać filtrów przeciwsłonecznych, nie tylko po zabiegach inwazyjnych, ale także po zabiegach pielęgnacyjnych.

A co nowego w temacie pielęgnacji?

N.P.: Wśród nowych zabiegów pielęgnacyjnych bardzo dużą popularnością cieszą się zabiegi z użyciem bandaży Arosha. Mają one działanie wyszczuplające, ujędrniające, antycellulitowe i drenujące skórę. Zabieg polega na tym, że na ciało, albo jego wybrane partie, nakładamy delikatny peeling glikolowy, Następnie skóra jest szczotkowana (także forma peelingu) i na tak przygotowany podkład, aplikujemy ampułkę dostosowaną do konkretnych potrzeb skóry. Poddane zabiegowi części ciała owijamy nasączonymi specjalną mieszanką preparatów bandażami i zabezpieczamy folią. Po takim przygotowaniu, pacjent odpoczywa przez 30 minut, w trakcie których aktywne składniki wnikając w głąb skóry zaczynając działać. Bandaże Arosha pomagają pozbyć się zalegającej
w organizmie wody oraz nadmiaru tkanki tłuszczowej. Działają również na skórę ujędrniająco, pomagają w zwalczaniu cellulitu. Zakres ich działania jest naprawdę szeroki.

Pielęgnacja to dobry wstęp do dalszych zabiegów, tych bardziej inwazyjnych. Jest chyba niezbędna do ich przeprowadzenia?

Dr.M.W: Zgadza się, pielęgnacja jest podstawą do przeprowadzenia poważniejszych zabiegów, np. implantacji nici liftingujących. Podstawą kwalifikacji do takiego zabiegu, a co za tym idzie dobrych efektów, jest odpowiednia jakość skóry. Jeśli skóra jest wiotka, bardzo cienka lub mocno przesuszona, nie powinniśmy takiego pacjenta kwalifikować
do zabiegu z użyciem nici, ponieważ nie uzyskamy dobrego efektu, albo nie będzie się on długo utrzymywał. O skórę dbamy cały czas, a zabiegi mocniejsze, bardziej inwazyjne, są taką kropką nad „i”, wisienką na torcie, dzięki której rozwiązujemy te problemy, z którymi zwykła pielęgnacja sobie nie poradzi. 

Już wspomniane nici liftingujące. Dla nich pora roku nie ma znaczenia? 

Dr.M.W: Nie, pod tym względem to uniwersalny zabieg. Nici liftingujące są świetne dla tych osób, które zauważają u siebie początek działania grawitacji i wiotczenia skóry. Dobrze sobie radzą w takich przypadkach jak np. pojawiające się „chomiki” albo „linie marionetki”, kiedy pacjentka nie myśli o operacji plastycznej lub się jeszcze na nią nie kwalifikuje,
a marzy o poprawie owalu twarzy. Jest to zabieg ambulatoryjny, trwający ok. godziny, po którym rekonwalescencja jest znacznie krótsza - trwa do 2 tygodni. Ponadto jest bezbolesny, przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym, a jego efekty są naprawdę zadowalające. Głównie pracuję na niciach stożkowych Silhouette Soft, wykonanych z kwasu polimlekowego, który jest jednym z najsilniejszych stymulatorów kolagenu
w organizmie. Efekt ich działania jest dwukierunkowy: pierwszy to mechaniczne podciągnięcie tkanek, a drugi to stymulacja fibroblastów do produkcji kolagenu, która będzie trwała przez ok. dwa lata. Przez ten czas skóra twarzy nie tylko jest widocznie zliftingowana, ale także cały czas wewnątrz tkanek wytwarza się nowy kolagen, poprawiając jej jakość. Oczywiście jak mówiliśmy na początku naszej rozmowy, pielęgnacja jest podstawą do tego by poddać się takiemu zabiegowi i cieszyć się młodą i zdrową skórą na dłużej.

Dziękuję za rozmowę.

 

dr n. med. Marcin Wiśniowski, specjalista chirurgii ogólnej, specjalista transplantologii klinicznej, międzynarodowy trener implantacji nici Silhouette Soft, trener w zakresie przeszczepiania komórek macierzystych, pochodzących z tkanki tłuszczowej, zastosowania kwasu, hialuronowego oraz biostymulatora tkankowego Ellanse

 

 
dr Wiśniowski Chirurgia i Medycyna Estetyczna
ul. Janusza Kusocińskiego 12/LU3
Szczecin
4( 137)
Lipiec'20