Autor

Szymon Kaczmarek

Nie wierz kłamcy. Bez względu na to, w jakiej siedzi redakcji. Nie dawaj wiary łgarzowi, czy to z tej, czy z tamtej strony podziału. Kłamca kłamcą pozostaje i na zainteresowanie Twoje nie zasługuje. Przed wielu laty bardzo popularny był napis na murach polskich miast: „telewizja kłamie”. Ten poważny zarzut dotyczył i wciąż dotyczy, nie tylko telewizji, ale również i radia, czy prasy. Tak, to smutny fakt, lecz media kłamią. I nie mam na myśli oczywistych nieprawd, jakimi karmią nas internetowe strony. Okłamują nas ci, którzy o prawdę powinni walczyć jak Różokrzyżowcy pod Jerozolimą, dziennikarze dzienników i wiadomości, bez względu na kolor flagi pod którą pracują. Jedną z podstawowych, obowiązujących wciąż zasad jakimi powinien kierować się każdy dziennikarz informacyjny, jest rzetelne sprawdzenie prawdziwości podawanej informacji. Istotne są również obiektywizm i bezstronność. Ale może, ponieważ jestem już dość stary, to pewnie ominęły mnie zmiany w tym zakresie? Na to wygląda.

Z zawodowego przyzwyczajenia, kiedy tylko mogę, oglądam w telewizji oba, skrajne programy informacyjne. Ten o 19.00 i również ten pół godziny później. Gdy w jednym słyszę o „tysiącach manifestantów”, w drugim mówią mi, że to „garstka aktywistów”. Jeden dziennikarz donosi o klęsce, a pół godziny później, inny przekonuje bez zmrużenia powiek, że to jednak sukces. Jedni, że dobrze, drudzy, że źle. Czarne, albo białe. A ja już sam nie wiem, czy wziąć zieloną, czy czerwoną tabletkę na skołowaną głowę?

Przyglądam się, obserwuję, czytam, słucham i myśl jedna w głowie owej skołowanej kołacze: czym kieruje się pracownik mediów, który z pełną świadomością swojego czynu okłamuje słuchaczy, widzów, czytelników? Czy do kłamstwa zmusza go głód, strach, czy tylko charakter podleca i kłamcy? Czy zasypia spokojnie, czy patrzy w oczy ekspedientce w osiedlowym sklepie? A może, gdy szkaluje kogoś z imienia i nazwiska, czerpie z tego satysfakcję natury erotycznej? No, jakiś poważny powód musi być. Nie można aż tak degradować własnego imienia, godności, bez wyraźnego i ważnego powodu. Nad tym, o czym rozmawiają z przyjaciółmi nie zastanawiam się z prostej przyczyny. Oni nie mogą mieć przyjaciół, bo do przyjaźni trzeba mieć charakter.

Zapytasz Czytelniku, skąd raptem tyle mojej uwagi poświęconej zjawisku dość wstrętnemu, choć pospolitemu? Ano, ze strachu. Z prostej obawy przed niepostrzeżonym początkiem upadku obyczajów. Upadek ów przesącza się powolutku i rozlewa szeroko po naszej codzienności. Coraz rzadziej zauważamy zmianę we własnej reakcji na rzeczy złe. Coraz bardziej powszednieje zwykłe chamstwo, wulgaryzuje się język, giną dobre tradycje i zwyczaje. Słuchamy kłamstw nie krzycząc, że to kłamstwo. Patrzymy na agresję, nie przeciwstawiając się jej dostatecznie skutecznie. Cieszymy z dowcipasów, nie rozumiejąc żartu. Słuchamy Martyniuka, nie pamiętając Młynarskiego… Wpatrzeni w ekrany smartfonów wciskamy „lajka” laureatce nagrody Nobla, nie znając ani jednego słowa z Jej bogatej twórczości. 

Akceptując kłamstwo niepostrzeżenie sami stajemy się kłamcami. Godząc się na wciskaną nam chałturę, do chałturników się upodabniamy. A nasza pozorna aktywność, ogranicza się do zrobienia „selfika” na protestacyjnym wiecu.

Nie wierzcie kłamcy, nie ufajcie tandecie. Świat, mimo, że tak zagrożony przez naszą cywilizację, oraz medialnych kłamców wciąż jest piękny. I tylko kłamca powie Ci, że jest inaczej.

Piękna życząc i nieustającego zachwytu nad naszego świata urodą, śmiało wkraczam w nowy rok. Bo wciąż mam nadzieję i wiarę. Wiarę w ludową prawdę, która mówi, ze kłamstwo ma krótkie nogi.

 
1( 134)
Styczeń'20
gajda